yulu Pomógł: 1 raz Dołączył: 26 Cze 2007 Posty: 30 Skąd: ojciec serfisant
Wysłany: 2007-08-04, 22:19
Z pamiętnika pracownika banku
PONIEDZIAŁEK - Dostali?my komputery. To takie telewizorki z pudełkiem i kawałkiem harmonii. Fajne s?.
WTOREK - Cały dzień siedzę przed komputerem. Chyba się popsuł.
?RODA - Przyszedł nasz kierownik i wł?czył komputer do gniazdka.
CZWARTEK - Dzisiaj pracujemy na komputerach jak szaleni. Dostałem się na 10 level. Ale Złotówa był lepszy. Padł na 12-tym.
PIˇTEK - Nie mogę przej?ć 13 poziomu. Dzisiaj chyba znowu zostanę na noc.
SOBOTA - Rano przyszli policjanci. Żona zgłosiła moje zaginiecie. Na razie zamieszkam u Złotówy.
NIEDZIELA - Bank zamknięty. Nie mogę się doczekać poniedziałku.
PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj szkolenie. Razem ze mn? idzie Złotówa i Bromba. Wykładowca załamał się już po 10 minutach. Co? jednak wynie?li?my z tego szkolenia. Ja mam piękny komplet długopisów, a Złotówa nowy rzutnik.
WTOREK - Nareszcie mamy kserokopiarkę. Przy pierwszym uruchomieniu Złotówa na?wietlił sobie oczy. PóĽniej Bromba postanowiła odbić sobie słownik. Teraz czekamy na now? kserokopiarkę. I na powrót Bromby ze szpitala.
?RODA - Alarm bombowy. Ewakuacja budynku. Kto? zostawił podejrzan? reklamówkę w toalecie. Saperzy j? zdetonowali. Teraz potrzebny będzie remont WC, a nasz dyrektor będzie musiał jeszcze raz zrobić zakupy.
CZWARTEK - Wypłata. Postanowiłem zaszaleć. Kupiłem sobie nowe skarpetki. Nawet niedrogo, choć na druga musiałem pożyczyć.
PIˇTEK - Razem z Ziutkiem jedziemy w delegację. Niestety, mój rower ma przebite koło, więc Ziutek bierze mnie na ramę. Po drodze zatrzymujemy się na nocleg. Spanie na ?wieżym powietrzu ma swoje dobre strony.
SOBOTA - Delegacja bardzo się udała. Wszyscy?my się fajnie bawili. Najgorzej będę wspominał Izbę WytrzeĽwień.
NIEDZIELA - Rano okazało się, ze ukradli nam służbowy rower. Do domu wracali?my wiec na piechotę.
PONIEDZIAŁEK - Mamy now? pracownicę. Postanowili?my wymy?lić jej jak?? ksywkę. Po 3 godzinach intensywnego my?lenia już j? mięli?my. Nazwali?my j?: Nowa.
WTOREK - Nowa dzisiaj nie przyszła. Podobno zrezygnowała z pracy. To wina Złotówy. Nie każdy wytrzyma na widok grubego faceta ubranego jedynie w banknot 10 zlotowy.
?RODA - Bromba wróciła ze szpitala. Ale trafił tam Ziutek ze skomplikowanym złamaniem ko?ci ?ródręcza. Upadła mu jaka? kartka i poprosił Brombę, żeby się odsunęła. Wtedy ona poszła mu na rękę.
CZWARTEK - Z okazji wdrażania u nas nowoczesnych technik pracy, kierownik kazał nam pisać na komputerach. Jako pierwsza komputer zapisała Bromba. Na moim tez już brakuje miejsca.
PIˇTEK - Czy?cimy komputery. Okazało się, ze kierownikowi chodziło o co? innego. Za to teraz komputery w ogóle już nie działaj?. Może woda była za gor?ca?
SOBOTA - Nareszcie łykent. Zbieramy ze Złotów? grzyby. Odchodz? razem z tynkiem. Na niedzielę zostanie nam już tylko przedpokój.
NIEDZIELA - Rano wpadł do nas s?siad z góry. Do czasu wyremontowania sufitu będziemy mieszkać we trzech.
PONIEDZIAŁEK - SpóĽniłem się do pracy. Wszystko przez te korki. Już mi się całkiem przetarły. Będę musiał sobie kupić jakie? inne buty (Ale drugi raz już nie kupię sandałów. W zimie.).
WTOREK - Zostałem wła?cicielem komórki. Ze Złotów? już nie dało się mieszkać.
?RODA - Zgin?ł mój zszywacz. Nikt się nie chce przyznać. Ale ja podejrzewam Brombę. Ma now? sukienkę.
CZWARTEK - Pogodziłem się z żon?. Ziutka. Moja ż?da rozwodu. Rozprawa jutro.
PIˇTEK - Siedzimy z żon? przed sal? rozpraw. Nagle słychać, jak sędzia krzyczy do woĽnego: powódkę! Idziemy do domu. Nie będzie nas s?dził jaki? pijak.
SOBOTA - Byli?my na imieninach u Bromby. Strasznie się wymalowała i wystroiła. Wygl?dała jak pisanka. Złotówa tak jej powiedział. Wtedy ona zaproponowała, ze ugotuje mu jajka. Złotówa jako? dziwnie zbladł. Jajek w każdym b?dĽ razie nie było. Była kura i Coca-Cola. Podobno po okazyjnej cenie. Import z Belgii.
NIEDZIELA - Jako? dziwnie się czuję. Dowiedziałem się również, że Bromba jest w szpitalu. U Złotówy nikt nie odbiera. Pewnie pojechał na ryby.
PONIEDZIAŁEK - Ci?gle kiepsko się czuję. Lekarz powiedział, że to zatrucie, więc dzisiaj siedzę w domu. Postanowiłem poogl?dać sobie telewizję. Niestety, wieczorem już nie mogłem nic ogl?dać. S?siedzi zasunęli zasłony.
WTOREK - Jestem w pracy. Wszyscy już wyzdrowieli. Miło popatrzeć na znajome twarze. Żeby tylko tak Bromba wszystkiego nie zasłaniała.
?RODA - Zainstalowali u nas w pracy automat z Pepsi Col?. Albo mamy straszne szczę?cie albo ten automat jest popsuty. Wszyscy wrzucaj?cy monety zawsze co? wygrywaj?.
CZWARTEK - Z?b mnie strasznie rozbolał i w nagłym przypływie odwagi poszedłem do dentysty. Na fotelu po mojej odwadze już nie było ?ladu. Wyskoczyłem z fotela jak z procy. Dopiero po pokonaniu jakich? 5 km wyj?łem z zęba wiertło. Po jakim? czasie dogonił mnie dentysta. Samochodem. Znalazł mnie po szlaczku z czę?ci jego aparatury, jaki za sob? zostawiłem. Jej spłacanie zajmie chyba resztę życia. Moich dzieci i wnuków. Za to żab już mnie nie boli.
PIˇTEK - Dla poprawienia wystroju biura Bromba przyniosła jakie? zielsko w doniczkach. Złotówa jak to zobaczył, strasznie się ucieszył. Powiedział mi, że to marihuana i zacz?ł robić skręty. Fajny miał odlot. Po tym jak to Bromba zobaczyła. Zreszt?, to nie była wcale marihuana, tylko jakie? paprotki.
SOBOTA - Poszedłem z Bromb? i Złotów? do kina. Bromba przyniosła wiadro popcornu. Ale cholera nie chciała się podzielić. Mieli?my miejsca w pierwszym rzędzie. Po reklamach Złotówa zwymiotował, ja cały seans płakałem (choć to była komedia), a Bromba dostała zeza rozbieżnego.
NIEDZIELA - Pojechali?my ze Złotów? na ryby. Ale smażalnia była zamknięta. Pojechali?my wiec do mieszkania Złotówy. Skończyło się jak zwykle: na ?ledzikach i wyborowej.
PONIEDZIAŁEK - Bromba powiedziała, że napiłaby się herbaty. Ja na to, że ja też. Niestety, herbaty nie ma już od dwóch tygodni.
WTOREK - Dzisiaj Złotówa zrobił wszystkim herbaty. Była jaka? dziwna, jakby ziołowa. Ciekawe, dlaczego paprotki Bromby nie maja już li?ci. Przecież to jeszcze nie jesień.
?RODA - Po pracy poszli?my z Ziutkiem na mecz. Było extra. Piłkarze pocz?tkowo grali niemrawo, ale za to w drugiej połowie już bardzo szybko poruszali się po boisku. Za nimi za? gromada kibiców. Padły tez bramki. Obie. W ogóle atmosfera była bardzo gor?ca. Za to cały czas schładzały nas policyjne sikawki. Mam z tego meczu dużo pami?tek: policyjny kask, pałki, tarcza z napisem POLICJA, skrawki munduru, siniak od ławki na plecach, wybite dwa przednie zęby, jakie? szaliki.
CZWARTEK - Nudy. Gdyby Złotówa niechc?cy nie podpalił biurka kierownika, dzień byłby na straty. Na kierowniku długo jeszcze utrzymywała się piana. Nie tylko ta z ga?nicy.
PIˇTEK - Ziutek przyszedł dzisiaj bardzo wesoły. Co prawda nie minęło jeszcze 48 godzin, ale go już wypu?cili. Jutro nasza drużyna ma mecz wyjazdowy. Ziutek obiecał, ze mi co? przywiezie.
SOBOTA - Dzisiaj pierwszy raz w życiu leciałem. Potr?cił mnie samochód. Ciężarowy. Kierowca ciężarówki bardzo się wkurzył i zacz?ł mocno trz??ć drzewem, na którym wyl?dowałem. Gdyby mu w międzyczasie nie ukradli wozu, kto wie jak by to się skończyło.
NIEDZIELA - Nareszcie zdjęli mnie z drzewa. Strażacy to super go?cie. Zabrali mnie na akcje. Nie wiem, dlaczego się ?miali. Przecież ten kot, którego zdjęli z drzewa nie był wcale do mnie podobny.
tom
Dołączył: 23 Cze 2007 Posty: 49 Skąd: Kamienna Góra/Wawa
1. Jeśli trzeci dzień nie chce ci się pracować - znaczy, że to już środa.
2. Jeśli zbudziłeś się rano i nie musisz wstawać - znaczy, że spałeś na stojąco.
3. Jeśli jadąc samochodem poczułeś uderzenie - wysiądź i sprawdź. Jeśli z tyłu - zyskasz pieniądze. Jeśli z przodu - stracisz pieniądze.
4. Jeśli boli cię głowa - znaczy, że jest.
5. Jeśli mąż otwiera żonie drzwi samochodu - znaczy, że to nowy samochód albo nowa żona.
6. Jeśli dzieci idą do szkoły wystrojone i niosą naręcza kwiatów - znaczy, że niedługo trzeba będzie wykopać ziemniaki.
7. Im lepiej widać piersi, tym trudniej zapamiętać twarz.
8. Jeśli wokół słońca zaczynają pojawiać się kręgi - czas najwyższy przewietrzyć pokój i wymyć okna.
9. Jeśli wychodząc z pomieszczenia zaczepisz się za klamkę - będziesz musiał zawrócić.
10. Jeśli wódka wchodzi ciężko i bez chęci - znaczy, że będzie wracać.
11. Nisko latające gołębie nad głową zwiastują pranie.
12. Minuta śmiechu przedłuża życie o rok. Dokładnie.
13. Jeśli znów przytyłaś pięć kilogramów w ciągu tygodnia - znaczy, że tę dietę doradziła ci twoja najlepsza przyjaciółka.
14. Jeśli matka śmieje się z dowcipów ojca - znaczy, że w domu są goście.
15. Jeśli twój pies przywitał cię słowami: "Witaj, mój właścicielu", znaczy, że nie chciał cię wystraszyć szczekaniem.
16. Zmiatasz okruchy ze stołu ręką na podłogę - znaczy, że pokłócisz się z żoną.
17. Jeśli żona cię oszukuje - znaczy, że nie jesteś jej obojętny.
18. Jeśli koń mówi do ciebie, że jesteś wariatem - znaczy, że to prawda.
19. Droga do lodówki kobiety prowadzi przez jej serce.
###
Myśli złote i pozłacane.
1. Nie dyskutuj z gościem, który ma nad tobą pół litra przewagi...
2. Życie jest jak bieg na sto metrów - będziesz się spieszyć, prędzej znajdziesz się na mecie.
3. Jak mawiają daltoniści: Życie jest jak tęcza: raz białe, raz czarne.
4. Najlepsze w dwuznacznej propozycji jest to, że oznacza tylko jedno.
5. Człowiek 30% swego życie przesypia; przez pozostałe 70% marzy,żeby się wreszcie wyspać.
6. Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama.
7. Z kobietami źle. Ale bez nich jeszcze gorzej. Ale z drugiej strony: z kobietami dobrze. Bez nich jeszcze lepiej.
8. Brak łączności duchowej z kobietami mężczyźni kompensują sobie łącznością fizyczną.
9. Kobiety zawsze mówią to, co myślą, tylko nieco częściej.
_________________ "Miłość Zaczyna Się Wtedy, Kiedy Szczęście Drugiej Osoby Staje Się Ważniejsze Niż Twoje." — H. Jackson Brown, Jr.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum